Firma Łukasza Mazura wciąż nie wypłaciła zaległych pieniędzy dla pracowników.

Polska

Zbiór banknotów

pixnio.com cc0

To już szósty tydzień strajku

Wydarzenie opisywaliśmy na naszej stronie Faktów i Analiz, jednakże warto przypomnieć najważniejsze rzeczy z tego zdarzenia. Jak podał portal „Faire Mobilität”, kierowcy powtórnie zastrajkowali 18 oraz 19 lipca. Demonstracja liczyła 61 demonstrantów, strajk wspierany był i wciąż jest przez Holenderskie, Polskie oraz Niemieckie związki zawodowe.

W tym samym czasie, Łukasz Mazur przekonywał, że zaległe wynagrodzenie trafią do pracowników oraz w każdej chwili jest gotowy do rozmów. Kierowcy na własnej skórze przekonali się, że były to puste słowa, a wynagrodzeń jak nie było, tak nie ma.

Kierowcy, głównie pochodzenia gruzińskiego, ukraińskiego i uzbeckiego spotkali się z braterską pracowniczą pomocą związków zawodowych także z Polski. Od początku incydentu, strajk był wspierany przez OZZ Inicjatywę Pracowniczą, która zorganizowała kontrdemonstrację przeciwko protestowi Rutowskiego.

Ogólne Porozumienie Związków Zawodowych powiadomiło Głównego Państwowego Inspektora Pracy Katarzynę Łażewską-Hrycko o podjęciu działania w sprawie strajku w firmie Mazura, oraz nałożeniu kary pieniężnej na nią.

Z inicjatywy związku zawodowego Transport i Logistyka Polska oraz Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność” został nawet wysłany list do premiera Mateusza Morawieckiego o podjęciu działań w tej sprawie.

„Czasami słyszę pytania, dlaczego Solidarność angażuje się w tę sprawę, skoro kierowcy jeżdżący dla firm pana Mazura nie są jej członkami, nie są nawet Polakami. Odpowiedź jest prosta. To są też ludzie, pracownicy, a że nie są członkami związku Solidarność – bo jeszcze się nie zorganizowali – to nie znaczy, że można ich traktować jak ludzi trzeciej kategorii i pozostawić bez pomocy. Taki sposób prowadzenia firmy przekłada się również na stosunki pracy w innych podmiotach, co bezpośrednio uderza w polskich kierowców, w tym członków Solidarności”- mówi Tadeusz Kucharski, członek Rady Krajowej Sekcji Drogownictwa i Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

Jak podaje portal „Deutshe Welle”, Holenderski związkowiec Edwin Atem który reprezentuje strajkujących kierowców napisał pismo do prokuratury w Darmstadt. W piśmie podał, jak to polska firma nie przestrzega prawa pracy oraz z czym muszą się zmagać kierowcy. Niektórzy kierowcy czekają na zaległe wynagrodzenia miesiącami, są zmuszeni spać w kabinach samochodowych ponieważ firma nie funduje im zakwaterowania w weekendy.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.