Gabon: prezydent obalony, francuska ambasada bez prądu

Świat

Żołnierze gabońscy, źródło Wikimedia Commons

W środkowoafrykańskim kraju Gabonie obalony został prezydent sprawujący władzę od 14 lat. W wyborach, które odbyły się 26 sierpnia, ponad 60% głosów uzyskał Ali Bongo Ondimba. Wynik ten zakwestionowały siły opozycyjne, twierdzące, że wybory zostały sfałszowane.

30 sierpnia wojskowi, w tym dowódcy elitarnej gwardii republikańskiej, oświadczyli, że nie uznają wyników wyborów. Pierwsze oświadczenie o zmianie władzy żołnierze odczytali na dziedzińcu pałacu prezydenckiego. Kolejne odezwy zostały wyemitowane przez państwową telewizję. Prezydent i jego czołowi współpracownicy znaleźli się w areszcie domowym. Ali Bongo w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych zaapelował o pomoc do „swoich przyjaciół na świecie” aby „zrobili szum”. Wojskowi oświadczyli, że postawią polityków przed sądem za „zdradę stanu”.

Wojskowi mianowali tymczasowym przywódcą państwa generała Brice Oligui Nguema, od 2019 roku dowódcę gwardii republikańskiej. W rozmowie z dziennikarzami francuskiej gazety „Le Monde” stwierdził on, że Ali Bongo nie powinien kandydować na kolejną kadencję, bo lud miał go już dosyć. „Wszyscy o tym mówili, ale nikt nie podjął działań”, dlatego „armia przystąpiła do działania” dodał. Zamach stanu poparła również żandarmeria.

Na ulice stolicy kraju Liberville wyszły tłumy przeciwników obalonego prezydenta skandując „Libertad!” („Wyzwolenie!”). Domagali się zmian we władzach oraz odsunięcia od rządów centroprawicowej Gabońskiej Partii Demokratycznej (PDG).

Antyfrancuskie nastroje

Tłumy demonstrowały przed ambasadą Francji, wznosząc antykolonialne hasła. Gabońscy wojskowi domagają się od francuskiego ambasadora opuszczeniu kraju. Odcięte zostały dostawy prądu i wody do ambasady. Prawdopodobnie zakończy się też francuska „misja szkoleniowa” w Gabonie. Obecnie w kraju tym stacjonuje 400 francuskich żołnierzy szkolących tamtejszą armię. W odpowiedzi prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że w Afryce ma miejsce „epidemia” zamachów stanu. Odniósł się w ten sposób do podobnych wydarzeń w Burkina Faso, Mali, Gwinei i Nigrze.

Rodzina Ondimba u władzy od 56 lat

Ali Bongo Ondimba, lider centroprawicowej, pro francuskiej Gabońskiej Partii Demokratycznej (PDG) to syn sprawującego urząd prezydenta w latach 1967-2009 Omara Bongo. Do 1990 roku Omar Bongo sprawował rządy dyktatorskie, a PDG była jedynym legalnym ugrupowaniem. W latach 90. w Gabonie wprowadzono system wielopartyjny, jednak władzę zachował Bongo i PDG. Sposób przeprowadzania wyborów oraz ich wyniki były kwestionowane przez opozycję.

Po śmierci Omara Bongo w 2009 roku rządy objął jego syn. Oświadczał on wielokrotnie, że sojusz z Francją jest dla niego priorytetem w polityce zagranicznej. W 2018 roku parlament wprowadził szereg zmian wzmacniających władzę prezydenta. Ponadto w kwietniu bieżącego roku zmienił ordynację wyborczą, znosząc wymóg zdobycia przez zwycięzcę wyborów ponad 50% poparcia. Było to spowodowane spadającym, w wyniku kryzysu, poparciem dla Ali Bongo Ondimby.

Kryzys gospodarczy i protesty

W roku 2019 przez główne ośrodki kraju przetoczyła się fala protestów społecznych, zainicjowana przez organizacje studenckie w odpowiedzi na antyspołeczne reformy systemu szkolnictwa. Zmusiła ona władze do ustępstw.

Główny kandydat opozycji Albert Ondo Ossa w tegorocznych wyborach zarzucił władzom manipulacje. W wielu komisjach miało brakować kart z jego nazwiskiem. Ponadto na niektórych kartach pojawiły się nazwiska kandydatów opozycji, którzy wycofali się z wyborów, a swoje poparcie przekazali Ossie. Organizacja Reporterzy Bez Granic informowała, że zagranicznym mediom uniemożliwiono relacjonowanie wyborów. Dziennikarzy nie wpuszczono do Gabonu, odmawiając im akredytacji. W takich warunkach ogłoszenie, że dotychczasowy prezydent wygrał zdobywając 64,27% głosów, wywołało masowe protesty.

Gabon mierzy się obecnie z problemami gospodarczymi. Według danych Banku Światowego w 2020 roku 42% młodych Gabończyków między 15 a 24 rokiem życia było bezrobotnych. Pandemia Covid-19 pogłębiła ten kryzys. Gabon jako piąty co do wielkości producent ropy naftowej w Afryce subsaharyjskiej, plasuje się powyżej sąsiednich państw jeśli chodzi o poziom PKB na mieszkańca. Posiada również złoża manganu. Nie przekłada się to jednak na sytuację większości społeczeństwa. Znaczna cześć zysków trafia do najbogatszych rodzin, w tym ludzi powiązanych z prezydentem.

Podczas kryzysu rząd zdecydował się uwolnić ceny paliw, co wraz z inflacją spowodowało ogromny wzrost kosztów życia. W państwie zasobnym w ropę naftową jej dostępność dla biedniejszych grup ludności stała się bardzo mała. Większość produkcji była kierowana na eksport, a sektor naftowy odpowiadał za ponad 50% PKB. Państwo przeznaczało większe pieniądze na subsydiowanie wydobycia ropy, wspierając korzystające z tego zagraniczne koncerny, niż edukację czy służbę zdrowia.

Do wzrostu kosztów życia przyczyniła się także migracja. Ponad 59% mieszkańców żyje w stolicy. W wyniku kryzysu zwiększyła się migracja z regionów wiejskich, które zaczęły się wyludniać. To spowodowało podwyżki czynszów w miastach oraz powiększanie się osiedli nędzy na ich obrzeżach.

Obecnie ponad 33% mieszkańców Gabonu żyje w biedzie.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.