Izrael poluje na “terrorystów”. Ofiarami nowej operacji są szpitale i cywile.

Palestinian girls from Jenin camp sleep amidst the wreckage of their house / Twitter, Times of Gaza

Tekst autorstwa: Mateusz Szczepański

Przed dwoma tygodniami — w poniedziałek 3 lipca — Izrael rozpoczął największą i najbrutalniejszą od dwóch dekad „operację wojskową” na Zachodnim Brzegu. Izraelskie siły - 150 czołgów, buldożery i ponad 1000 żołnierzy przy wsparciu helikopterów i dronów wkroczyły o poranku na ulicę miasta Jenin, obracając w gruz drogi i całe budynki. Zabiły co najmniej 12 Palestyńczyków (w tym pięcioro dzieci), raniły co najmniej 120 osób (w tym 14 dzieci), z których 20 jest w stanie krytycznym. Około 4000 osób wypędzono z miejsc zamieszkania. Uderzenie skoncentrowało się na obozie dla uchodźców i okolicznych obszarach — ostrzelano go, uniemożliwiono wjazd pomocy medycznej i niezbędnych dostaw dla ludności cywilnej. Zniszczono infrastrukturę, zrujnowano sieci wodociągowe i elektryczne.

Nakba Palestyńczyków

Naród palestyński prowadzi od dziesięcioleci nieprzerwaną walkę o swoje najbardziej podstawowe prawa — o prawo do samostanowienia i samodzielności, do traktowania na równi z innymi narodami, do integralności terytorialnej i tożsamości. Zamach na te prawa przeprowadzono w 1948 roku, rękami sił okupacyjnych (wspieranych m.in. przez Stany Zjednoczone i mocarstwa Zachodu), które wtargnęły na terytorium Palestyny wbrew woli samych Palestyńczyków, sprzeciwiających się utworzeniu z części jej ziem Państwa Izrael i niesprawiedliwemu podziałowi ziemi (Izrael otrzymał więcej mimo dominacji ludności arabskiej).

Rozpoczęła się Nakba (z arabskiego — katastrofa) narodu Palestyńskiego. Palestyńczycy byli przepędzani i masowo wysiedlani ze swoich domów, opornych mordowano, a domy burzono i grabiano. Przymusowo przesiedlono ponad 700 000 arabskich mieszkańców, zniszczono i wysiedlono ponad 500 wsi. Stało jasne, że pod płaszczykiem pokojowego podziału mandatu i zapewnienia samodzielności dwóm narodom kryje się przymusowy podział wbrew woli Palestyńczyków, kryje się ustanowienie dominacji Izraela, który potem, przy wsparciu zachodnich sojuszników, rozpoczął walkę o przejęcie całego terytorium Palestyny, a Palestyńską większość uznał za przeszkodę, którą należy stłamsić i zmarginalizować.

Katastrofa narodu palestyńskiego trwa

Taki stan rzeczy trwa po dziś dzień. Od czasu utrwalenia izraelskiej dominacji do dzisiaj Palestyńczycy są nieustannie tłamszeni i coraz bardziej marginalizowani przez rząd Izraela, który dąży do zduszenia wszelkiego oporu. Prześladowania ludności arabskiej w ostatnich miesiącach jeszcze mocniej się nasiliły. Nowa koalicja rządowa Natenjahu, złożona z radykalnie syjonistycznych i szowinistycznych formacji zintensyfikowała ataki wymierzone w obozy, dzielnice i miasta zamieszkałe przez Palestyńczyków. Izraelska Armia przeprowadza regularne najazdy i naloty na miejscowości położone na Zachodnim brzegu, w tym m.in. miasta Jenin i Nablus oraz ich okolice, będące jednymi z głównych punktów zwarcia ludności z okupacyjnymi władzami.

3 lipca — atak na Jenin

„Większość naszych domów została odcięta od prądu na początku inwazji i widzieliśmy, jak wiele rur wodociągowych eksplodowało pod ulicami, które zostały zrównane z ziemią i zniszczone”.

Jak dodaje, „Wszystkie ulice obozu są rozkopane i wyrwane z korzeniami. Buldożery nie pozostawiły niczego takim, jakim było, obróciły nasze ulice w okruchy”.

Zniszczenia nie ograniczyły się tylko do ulic, sieci wodociągowych i elektrycznych, ale rozszerzyły się na budynki mieszkalne, a nawet szpitale i meczety. Uszkodzono przynajmniej 109 domów.

„Zniszczone zostały również linie telefoniczne, a co za tym idzie internet. Celem jest uniemożliwienie komunikacji z obozem i odizolowanie go od świata zewnętrznego” - mówi Sari Samour, mieszkaniec jednej z dzielnic przylegających do obozu.

Akcja, nazwana „Operacja dom i ogród”, określona została mianem „antyterrorystycznej”, a jej głównym celem, według strony rządowej, miało być uderzenie w działający w Jenin i wielu innych miastach Palestyny zbrojny ruch oporu, który ma odpowiadać m.in. za zamachy i stanowić realne zagrożenie dla Izraela. Natenjahu wychwala akcję i mówi o „wykorzenianiu terroryzmu”, deklaruje, że nie jest ona jednorazowa i planuje kontynuować walkę z członkami ruchu oporu, tak, by „terroryzm nie wrócił do Jenin”. Słowa o „walce z terroryzmem i ruchem oporu” daleko mijają się z rzeczywistością — operacja, jakkolwiek uderzyła w palestyński ruch oporu, wymierzona została nie tylko w jego działaczy, ale także, i przede wszystkim, w cywilną ludność arabską Jenin, w dzieci, całe rodziny i ich domy, infrastrukturę cywilną miasta, w szpitale. 3 lipca burmistrz Jenin, Nidal Obeidi, w rozmowie z portalem „Al Jazeera” powiedział, że atak był „prawdziwą masakrą i próbą zniszczenia wszystkich aspektów życia w mieście i obozie”. Jak stwierdził: „Teraz celem są nie tylko bojownicy ruchu oporu, ale także cywile, którzy są zabijani i ranieni”. Należy również pamiętać, że to nie Natenjahu odpowiada na działania i ataki ruchu oporu, ale to ruch oporu powstał w odpowiedzi na atak izraelskich sił i ich dążenie do stłamszenia Palestyńczyków i pozbawienia ich prawa do państwowości. Jeśli rząd Izraela rzeczywiście chce „skończyć z terroryzmem”, niech wycofa swe siły i zakończy okupację Zachodniego Brzegu, niech zakończy prześladowania Palestyńczyków i pozwoli im na realizację ich prawa do samostanowienia.

„Akcja” spotkała się ze stanowczym sprzeciwem i oburzeniem części społeczności międzynarodowej, w tym m.in. państw arabskich, które wezwały Radę Bezpieczeństwa ONZ do podjęcia „stanowczych działań”. Licząca 22 członków Liga Państw Arabskich wydała oświadczenie, w którym nazwała działania Izraela w Jenin „równoznacznymi ze zbrodnią wojenną” i dodała, że „podważają one starania i próby przywrócenia pokoju”. W oświadczeniu dodano, że „zniszczenia i prześladowania spowodowane przez tę przestępczą agresję” były wynikiem „użycia nieproporcjonalnej siły militarnej, w tym nalotów na nieuzbrojonych ludzi w miastach, wsiach i obozach, a także napadów dokonywanych przez osadników ”, a „bombardowanie miast i obozów przez samoloty, wyburzanie domów i dróg to zbiorowa kara i zemsta, która doprowadzi jedynie do dalszego zaognienia sytuacji”.

Głosy o zbrodni wojennej płyną również z ONZ. Trzech ekspertów organizacji, Francesca Albanese, Paula Gaviria Betancur i Reem Alsalem, oświadczyło:

„Operacje sił izraelskich na okupowanym Zachodnim Brzegu, zabijanie i poważne ranienie okupowanej ludności, niszczenie ich domów i infrastruktury oraz arbitralne wysiedlanie tysięcy osób, stanowią rażące naruszenia międzynarodowego prawa i standardów dotyczących użycia siły i mogą stanowić zbrodnię wojenną”.

Amerykanie popierają atak

Stanowiska tego nie podzielają jednak m.in. Stany Zjednoczone, które poparły izraelski atak na Jenin, wspierając narrację Natenjahu.

„Popieramy bezpieczeństwo Izraela i prawo do obrony jego narodu przed Hamasem, Palestyńskim Islamskim Dżihadem i innymi grupami terrorystycznymi” – powiedział rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu.

Oczywiście — terroryzm jest zły i należy go potępiać. Czym jest jednak ostatni atak na Jenin, podczas którego strzelano do cywilów i zabijano ich, niszczono domy, infrastrukturę cywilną, jednostki medyczne, zrywano drogi i przepędzano całe rodziny, jeśli nie aktem terroryzmu, i to w wyjątkowo okrutnej postaci? Czym jest syjonistyczna, oparta na szowinizmie narodowym polityka prześladowania Palestyńczyków i tłamszenia ich, zaostrzająca się coraz bardziej od miesięcy, jeśli nie polityką terroru? Stany Zjednoczone, chcące uchodzić za walczącego o „pokój i demokrację” „strażnika pokoju”, ślepe są na prowadzoną przez Izrael politykę Apartheidu, nie obchodzi ich los narodu Palestyńskiego, nie mają problemu z niszczeniem i tłamszeniem go oraz popełnianymi na nim zbrodniami. Nie kierują się one bowiem „pokojem”, a ekonomicznymi i politycznymi interesami, w których leży wybielanie i wspieranie Izraela — na ile to możliwe — jako państwa sojuszniczego i okna na Bliski Wschód.

Co więcej, atak na Jenin — i niezliczona liczba innych zbrodni — dokonane zostały przy pomocy amerykańskiej broni i nie mogłyby mieć miejsca, gdyby nie amerykańskie wsparcie wojskowe, które Stany Zjednoczone przekazują na rzecz izraelskiej armii w wysokości 3,8 miliarda dolarów rocznie.

„Izraelski atak na Jenin naruszył wiele praw międzynarodowych, w tym konwencje genewskie. Obejmują one zakaz stosowania kar zbiorowych, atakowanie infrastruktury cywilnej, brak rozróżnienia między wojskiem a cywilami i wiele więcej. Wykorzystywanie przez nich amerykańskich śmigłowców bojowych Apache i niezliczonej ilości innej broni zakupionej za 3,8 miliarda dolarów, które co roku przekazujemy armii izraelskiej, oznacza, że USA są odpowiedzialne za te naruszenia” - mówi Truthout Phyllis Bennis, dyrektor projektu New Internationalism w Institute for Policy Studies.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.