Kiedy wybory będą demokratyczne ?

Publicystyka

Karta do głosowania / Flickr, autor: Szymon Stasik, licencja: CC BY-SA 2.0

Tekst autorstwa: Krzysztof Szwej

Demokracja oznacza „władzę ludu”, ponieważ przy obecnej populacji terytoriach państw nie jest możliwa demokracja bezpośrednia, zastępuje ją realizowana poprzez organy składające z wybranych w okręgach terytorialnych przedstawicieli. Czyli te organy w sposób możliwie pełny powinny składać się reprezentantów różnych grup społecznych, a nie tylko klik i grup interesów nazywających siebie partiami, a którym obecna ordynacja wybitnie sprzyja.

Obecne wybory to pseudodemokracja, np. okręg reprezentuje 5 posłów, a my możemy głosować tylko na jednego z jednej partii i to ze świadomością, że nasz głos oddany na prawego wg nas człowieka i tak pewnie przejdzie na innego, bo umieszczono go na wyższym miejscu listy. Powinniśmy oddawać tyle głosów, ile jest miejsc mandatowych, w pierwszej kolejności na konkretną osobę i na dowolnych listach partyjnych. Wybory to poważna sprawa, angażujemy do odpowiedzialnej pracy państwowej i powinniśmy to robić, mając informacje o kandydacie jego poglądach i zamierzeniach, a nie slogany reklamowe. Każdy np. powinien wypełnić ankietę, co sądzi o … I co powinno się zrobić, aby …, Zawierającą najbardziej aktualne i jednakowe dla wszystkich kandydatów pytania. Odpowiedzi powinny się znajdować w ogłoszeniu wyborczym zamiast oświadczeń o niewspółpracowaniu z organami PRL w przeszłości.

W takiej ordynacji w każdym okręgu mandaty uzyskiwaliby kandydaci mający największą w okręgu liczbę głosów, czyli osoby cieszące się największym poparciem społecznym i autorytetem. Zmalałoby znaczenie pozycji na liście, obecnie tak ważne w przedwyborczych przepychankach. Nawiasem, fakt, że szansa wyboru jest od niego zależna, świadczy o wadliwości obecnej ordynacji.

Byłby to znacznie lepszy system niż forsowane przez liberałów małe, jednomandatowe okręgi wyborcze, w których umiejętne manipulowanie kandydaturami pozwalałoby na „wycinanie” niewygodnych konkurentów i wybór własnych miernot na zasadzie „na bezrybiu …”.

Wybory do Sejmu to wybór osób, które mają decydować o polityce i gospodarce całego kraju, a nie załatwiać coś dla swoich. Wymaga to od kandydatów, ale też i wyborców myślenia kategoriami państwa a wielokrotnie słyszałem wyborców mówiących „będę głosował na »X«”, bo jest z mojej miejscowości …

Taka ordynacja wymaga likwidacji progów wyborczych. Obecnie wiele osób nie idzie na wybory, bo ocenia, że jego lista nie ma szans na minimum, lub ulega namowom i sugestii sondaży głosując na listę, która ma szanse na przekroczenie progu wyborczego. Technicznie taka ordynacja skomplikuje liczenie głosów, ale bardzo niska cena za bardziej demokratyczny wybór i reprezentatywny parlament.

Prawo głosu powinni mieć tylko obywatele zamieszkali na stałe w Polsce lub czasowo przebywający za granicą. Nie widzę sensu mieszania się do wewnętrznych spraw państwa przez Polonię, która od dawna żyje poza granicami i nie zamierza wracać do Polski. Dlaczego mają wybierać władzę dla nas? Niech sobie wybierają władze kraju, w którym żyją.

Postulowane zmiany ordynacji wyborczej w skrócie:

  • Głosują mieszkający na stałe w kraju.
  • Na tyle osób ile jest mandatów w okręgu i na dowolną listę.
  • Ważne są głosy na minimum 1 kandydata, zaznaczonych więcej kandydatów niż miejsc mandatowych — głos nieważny.
  • O zdobyciu mandatu decyduje tylko uzyskana w okręgu lista głosów, nie będą istotne wyniki w innych okręgach.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.