Młody polski przedsiębiorca pogardliwie o młodym „pokoleniu Z”

Publicystyka

Zdjęcie autorstwa Jan Hammershaug, fragment omawianego tekstu z Twittera

Tekst autorstwa: Piotr Bednarski

Zaskakujący jest tekst, który znalazłem dziś na Twitterze, opublikowany przez Cezarego Bachańskiego, znanego przedsiębiorcę, ekonomistę i działacza na rzecz wolności gospodarczej. Przyciągnął moją uwagę swoją perspektywą na różnice międzypokoleniowe, szczególnie skupiając się na „pokoleniu Z”

Jednakże warto zdawać sobie sprawę z pewnego zadziwiającego faktu... sam autor tekstu, Cezary, jest bardzo młody, ale sam siebie upatruje jako osobę, która zna całą młodzież w Polsce i ocenia swoje prywatne perspektywy na podstawie nielicznych, własnych doświadczeń. Na tej podstawie stworzył tekst, który według niego opisuje, jak młode pokolenie jest dzisiaj niedołężne na rynku pracy.

Autor powołuje się na badanie Kantar „Global Download on Gen Z” z 2021 r., które podaje, że 75 proc. młodego pokolenia bardziej przywiązuje wagę do nowych doświadczeń i wrażeń niż do dóbr materialnych.

Cezary komentuje to w ten sposób: „Przekłada się to również na inne aspekty, takie jak praca. Nie będę z tych, którzy mówią 'kiedyś to było', 'człowiek to się cieszył, że miał pracę'. Każde pokolenie różni się od siebie” - chce zauważyć, że wybór między nowymi doświadczeniami a dobrami materialnymi ma jakikolwiek wpływ na pracę. Wydaje się, że Cezary za wszelką cenę stara się udowodnić swoją tezę.

Niemniej jednak odnosząc się do samego badania, dzisiaj młodym osobom wiele rzeczy nie potrzeba do osiągnięcia szczęścia, zwłaszcza że często nie stać ich nawet na jednorazowe wydatki, takie jak samochód - o czym również wspomniał autor, przywołując spadek liczby osób zdających egzamin na prawo jazdy.

Może zastanówmy się, dlaczego tak się dzieje? Jeśli młode osoby nie stać na godne warunki mieszkaniowe czy pracę, w której są traktowani sprawiedliwie, trudno oczekiwać, że będą zdawać egzamin na prawo jazdy, skoro nie są nawet przygotowani na długoterminowe posiadanie samochodu z powodu wcześniejszych problemów. Dlaczego ktoś ma robić prawo jazdy, jeśli długoterminowo nie jest przygotowany na zakup samochodu?

Nie mogło zabraknąć również stwierdzenia, że świat właśnie się skończył. To odnośnie kolejnego fragmentu tekstu Cezarego. Jeśli połowa dziewcząt w wieku 10-15 lat wybiera prowadzenie kanału w mediach społecznościowych jako swoją przyszłą ścieżkę zawodową, to świadczy raczej o tym, że obecny system ekonomiczny jest nieporadny. Choć poprzedni system socjalistyczny miał swoje wypaczenia, to jednak przyczynił się do tego, że polskie społeczeństwo stawało się społeczeństwem przemysłowym, rzemieślniczym i artystycznym - rozwijającym się. W dzisiejszym kapitalistycznym systemie skupiamy się głównie na sektorze usługowym, zamiast na pracy fizycznej.

W związku z tym autor tego tekstu powinien się zastanowić, czy jako zwolennik wolnego rynku może zmusić młodych ludzi do zmiany swojego sposobu myślenia, lub czy istnieją środki, które mogą temu zapobiec. Jednak, gdy mówimy o środkach mających na celu rozwiązanie tych problemów, Cezary musi zdawać sobie sprawę, że jako zagorzały zwolennik wolności gospodarczej, musiałby poprzeć regulacje i kontrolę, bo raczej ciężko oczekiwać, że ktoś tak nieatrakcyjny analitycznie będzie miał przebicie i poparcie u młodych, które zmieni ich sposoby myślenia.

To dopiero wstęp do świata przedsiębiorczości, a Cezary ma jeszcze długą drogę przed sobą. Ja już poznałem wielu przedsiębiorców w trakcie mojej kariery jako wolnorynkowca, poznałem tych, którzy mieli skłonności do regulowania różnych patologii społecznych (uważanych przez nich za szkodliwe lub niepożądane) - to jednak ich wewnętrzne poczucie sprawia, że chcą zrobić aktualny kapitalizm, bardziej etycznym.

Ale jeśli już wspominam o moim doświadczeniu, warto też przywołać przykład samego Cezarego. Jego osobiste doświadczenia, takie jak czekanie 20 minut na menu w restauracji, nie powinny być podstawą do ogólnych wniosków. Być może nie zdaje sobie sprawy, że kelnerzy mają jeszcze kogoś nad sobą, kto sprawia, że muszą w nacisku.

Praca w branży gastronomicznej to dosłownie piekło i presja czasu, ale ktoś, kto nie rozmawiał z pracownikami tej branży, ma niewielką wiedzę na ten temat. Ja wielokrotnie rozmawiałem z pracownikami punktów gastronomicznych, którzy mówili mi, jak ogromne jest ciśnienie w tym zawodzie.

Bardzo się zastanawiam, do jakich restauracji on chodził, bo chyba nie wie, że nad kelnerami stoją jeszcze inne osoby, jakie ich popędzają do pracy. Praca w sektorze gastronomicznym to dosłownie piekło i presja czasu, jednak ktoś, kto nie rozmawiał z pracownikami sektora gastronomicznego - niewiele o tym wie. Ja jednak wiele razy, kiedy odwiedzałem restaurację czy nawet pizzerię - rozmawiałem z pracownikami, którzy mówią, że presja czasu jest ogromna.

Pewna ukraińska pracownica nawet powiedziała mi, że nieprzyjemne zachowanie klientów sprawia, że kontakty z innymi klientami są przytłaczające i nieprzewidywalne. Jeśli Cezary również okazywał nieprzychylność lub pogardę wobec personelu restauracyjnego, to nie ma nic dziwnego, że zostawał zignorowany. Trzeba jednak pamiętać, że moje odczucia osobiste w tym przykładzie będą inne, gdyż pracownicy ze wschodu są częstszymi ofiarami dyskryminacji ze względów wyłącznie narodowych.

Niestety Cezary popełnił wiele błędów, zaczynając od nieuzasadnionych uogólnień dotyczących zachowań i preferencji całego pokolenia Z. Pomija również pozytywne cechy tego pokolenia, takie jak innowacyjność i zaradność w warunkach finansowej stabilności. Ignoruje również zmienne czynniki ekonomiczne, takie jak brak dostępności mieszkań, który sprawia, że młodzi ludzie nie mogą sobie pozwolić na godne warunki mieszkaniowe i godną pracę - ogólnie mówiąc o godziwym starcie na rynku pracy. Są przyłożeni do ściany, by wziąć kredyt, jako ociemniałą ucieczkę do pomocy.

Brak również odpowiednich przepisów dotyczących mobbingu w miejscu pracy, co jest szczególnie powszechne wśród młodego pokolenia; spójrzcie tylko na poniższy fragment wywiadu z portalu Money.pl

„Po zgłoszeniach widać, że wchodząca na rynek generacja Z jest pokoleniem, które nie wyobraża sobie, by coś takiego mogło w ogóle dziać się w firmie. Są dużo bardziej wyczuleni, by ich środowiska były wolne od mobbingu, czy wszelkiego rodzaju zachowań niepożądanych niż osoby, które funkcjonują na rynku pracy 20-30 lat. Kiedyś było mniej dyskusji z przełożonym, więcej strachu. Spotkałam się z opinią, że młodzi wolą nie pracować w ogóle, niż pracować w dysfunkcyjnym miejscu pracy” - jest to fragment wywiadu Weroniki Szkwarek z money.pl z Eweliną Pietrzak-Wojnicz, radcą prawnym, pełnomocnikiem firm ds. przeciwdziałania mobbingowi i innym zachowaniom niepożądanym.

Pietrzak-Wojnicz jest też prawnikiem procesowym, prowadzi własną kancelarię specjalizującą się w prawie pracy.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.