Oburzające stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w kwestii zbożowej

Gospodarka

Pszenica Wikimedia commons licencja CC BY-SA 3.0

Gdy mali, drobni rolnicy zmagają się z nadwyżką ukraińskiego zboża a ich gospodarstwa są na krawędzi przepaści, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców proponuje aby Polskę wciąż zalewały ukraińskie produkty rolno-spożywcze. Szczególnie bulwersujące są słowa na temat poszkodowanych rolników.

Zdaniem prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezarego Kaźmierczaka, aby odnieść sukces w danym biznesie, aby kapitał się rozrastał, należy „robić coś taniej, lepiej, albo inaczej”. Ponadto ZPP krytykuje polską politykę rządową, według nich Polska powinna zarobić dużo na Ukrainie, oraz skrytykowano przedłużenie zakazu po 15 września na produkty spożywczo-rolne z Ukrainy, m.in.: kukurydzę, pszenicę, rzepak, słonecznik kosztem polskich producentów rolnych.

„Chodzi mi o zakaz importu ukraińskich produktów rolnych w imię interesu jakieś bardzo niewielkiej grupy małych rolników. Tylko oni na tym korzystają, a to jest grupa, której niedługo w ogóle nie będzie. Za 10 lat całkowicie znikną z rynku.”- mówił Cezary Kazimierczak.

Według ZPP ochrona drobnych rolników jest bezsensu, bo de facto i tak w niedalekiej przyszłości zmierzą się z ukraińskimi produktami, które są o wiele tańsze. Stanowisko Ministra Rolnictwa Roberta Telusa w sprawie zbożowej zostało poddane krytyce. Zdaniem ZPP Polska powinna skończyć z polityką teraźniejszą oraz otworzyć się na inwestowanie w Ukrainę.

Stanowisko Cezarego Kaźmierczaka w stosunku do polskich małych, drobnych rolników jak widzimy jest stosunkowo negatywne i pesymistyczne, a wręcz wrogie. Gdy polskie rolnictwo zmaga się z ukraińskim importem, druga strona chce odwrotności, wzmóc import ukraińskich produktów rolnych w imię zysku ich samych, pod przykrywką „interesu całej polski i społeczeństwa”.

W mniemaniu Prezesa ZPP Polakom brakuje „genu imperialnego” a Polska jest na tyle dużym krajem aby umieszczać swe kapitały zza granicą. „Problemem nie są pieniądze, moim zdaniem to jest bardziej problem mentalny. Nam brakuje takiego genu imperialnego.”

Zbliżone stanowisko wobec ukraińskiego importu ma Marcin Nowacki, Wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. „My proponujemy, żeby jednak importować część ukraińskiego zboża, ale w ograniczeniu kwotowym. Czyli żeby uzgodnić dla Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii i Bułgarii kwoty na import zboża w takiej wielkości, która nie zagrozi pozycji tamtejszych rolników. To jest propozycja kompromisowa, pozwalająca uniknąć konfliktu, która jednocześnie nie sprawi, że polski rynek zostanie zalany ukraińskim zbożem.”- mówił Nowacki.

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.