Pomagamy wielkim ukraińskim agroholdingom a nasi drobni rolnicy upadają

Polska

Żniwa / Flickr, autor: alain01789, licencja: CC BY-NC-ND 2.0

Kwestia zbożowa w ciągu ostatnich miesięcy jest jedną z najbardziej obserwowanych tematów w Polsce, zarówno przez polityków, ale przede wszystkim przez grupę społeczną, która jest najbardziej poszkodowana, jak i dźwiga cały kryzys — polskich rolników. Kto na tym zarabia, a kto cierpi?

To agrobizmesmeni zbijają na tym fortunę.

Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak zwrócił uwagę, że Polska w rzeczywistości nie pomaga poszkodowanm wojną ukraińskim rolnikom, lecz wielkim „Agroholdingom”. Jak informuje AgroUnia, na Ukrainie jest 180 gospodarstw rolnych powyżej 10 tys. ha, wytwarzają one 54% produkcji rolnej — dla porównania jest to jedno gospodarstwo w wielkości 10 Warszaw. Jeden z największych agroholdingów oficjalnie posiada 0,5mln ha, a nieoficjalnie ma prawie milion ha.

„Drugi co do wielkości ma 470 tysięcy ha, trzeci 370 tysięcy ha, to są potężne firmy, które kosztują bardzo dużo pieniędzy i to jest wielki bezwzględny biznes”- mówi Michał Kołodziejczak.

„Pomoc tym wielkim agroholidnogm odbywa się kosztem normalnych, drobnych, średnich polskich rolników. Dlaczego? Zostało zniesione cło, żeby pomóc Ukraińcom przewozić to zboże niby do Afryki, ale i tak trafiło do Polski, w Polsce cena spadła, bo oni chcieli sprzedawać po cenach wojennych, czyli „byle jakich”, byle się pozbyć, ale trafiło na nasz rynek. Konsekwencje będą tego takie, że po pierwsze: nasze gospodarstwa upadaja i uzależnimy sie od przywozu żywności z zagranicy. To jest nie „fair” nie tylko względem polskich rolników, ale względem wszystkich ludzi, którzy mieszkają w Polsce” — wypowiada się Lider AgroUnii.

Wiceminister Ukrainy niezadowolony z dopłat dla Polskich rolników

5 czerwca br. Wiceminister Ukrainy Taras Kachka na konferencji Międzynarodowej Rady Zbożowej w Londynie uznał, że dopłaty dla polskich rolników z powodu eksportu zboża z Ukrainy są sprzeczne z regulacjami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Pan Taras Kachka zarzucał Polsce, że przez nas Ukraińska strona nie może przywozić swoich produktów do Unii Europejskiej.

„Dotacje, które Polska przyznała swoim rolnikom w odpowiedzi na gwałtowny wzrost eksportu zboża z Ukrainy, nie są zgodne z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO)” - powiedział Wiceminister Gospodarki Ukrainy Taras Kachka.

Konflikt „chłopski” Ukrainy i Polski

W piątek 9 czerwca odbył się protest zapowiedziany przez organizacje rolnicze m.in.: Stowarzyszenie „Oszukana Wieś”, „Zjednoczona Wieś” oraz AgroUnia. Rolnicy protestowali przede wszystkim przeciwko kłamliwości Polskiego rządu w sprawie ukraińskiego zboża, które według rządu przejeżdża tylko tranzytem, lecz z licznych obserwacji polskich rolników wynika że, zboże wręcz „płynie” i zalewa rynek krajowy.

„To jest nie prawda, że zatrzymane jest zboże z Ukrainy, ja mieszkam po linii prostej do granicy mam 2 km i z własnego ogrodu widzę jak płynie to zboże tirami i to nie 5, 10 sztuk, tylko 20, 50” – wypowiedział się rolnik z Rzeszowa Andrzej Dziobak na konferencji rolniczej w Rzeszowie.

W odpowiedzi na protest polskich rolników strona ukraińska w sposób lustrzany postanowiła zrobić to samo. 10 czerwca Ukraińscy rolnicy zablokowali cztery przejścia graniczne z Polską m.in.: Dorohusk-Jagodzin, Krakowiec-Korczowa, Rawie Ruskiej oraz Medyce-Szegini. W oświadczeniu strony Ukraińskiej możemy przeczytać, że: „Polscy rolnicy grają na rękę Putinowi, bo chcą, żeby ukraińskie zboże zostało na Ukrainie, a ceny wzrosły”

Podziel się swoją opinią!

Pamiętaj o tym, by zachować się kulturalnie dyskutując z innymi czytelnikami.


0 Komentarzy

Bądź pierwszy! Zostaw swój komentarz pod tym artykułem.